Linia mety

by
koniec jest początkiem

Udało się! W 40 dni zebraliśmy prawie 33 tysiące złotych. Jesteśmy wdzięczni przyjaciołom, którzy nadali nam rozpęd, życzliwym odbiorcom, którzy opowiadali o nas swoim znajomym, patronom, którzy użyczyli nam swojego rozgłosu oraz wszystkim 344 osobom, które wsparły nas na PolakPotrafi.

Na szczegółowe sprawozdanie przyjdzie czas, gdy wygrzebiemy się spod góry bieżących zadań. Najbliższymi celami są: rozesłanie nagród i dopełnienie formalności podatkowych. Niemniej już dziś chciałbym podzielić się spostrzeżeniami o trzech rzeczach, które nas najbardziej zaskoczyły podczas kampanii

Rusza crowdfunding Inżynierii Gier

by
Julianna_200px

Największe z naszych dotychczasowych przedsięwzięć weszło w kluczową fazę. Jeżeli powiedzie się kampania crowdfundingowa, to wydamy ebook, jakiego jeszcze nie było w Polsce. Dowiecie się z niego jak działają gry, ale nie jako programy komputerowe, tylko jako gry właśnie. Chciałbym, żeby lektura była równie przystępna co mój niezbędnik sprzed kilku lat, ale znacznie dogłębniejsza: uczciwe 400 stron fachowej wiedzy rozpisanej na czytelne przykłady.

Crowdfunding jest wysiłkiem zbiorowym. Liczę na Twoją pomoc:

Żyrafy w służbie wiedzy

by
podręcznik

Kiedy w zeszłym tygodniu opowiadałem o kreowaniu zaangażowania w grach, słuchacze okazali życzliwość i zainteresowanie, a mimo to miałem poczucie, że prezentacja mogłaby być lepsza. Poruszyłem zbyt wiele tematów i przez to na każdy z nich miałem za mało czasu. Na pewno poprawię to przed następną edycją.

Przyczyną kłopotu była próba zmieszczenia w jednej pogadance całego rozdziału podręcznika o budowaniu gier. Ten zamysł miał sens, gdy przystępowałem do pisania z założeniem, że każdy rozdział zmieści się w dwóch-trzech tysiącach słów. Pół roku, cztery części i 37 tysięcy słów później muszę przyznać, że podjęliśmy się znacznie większego zadania niż zakładałem.

Zator Elektroniczny

by
daleko

Zasadnicze podobieństwo między zwyczajnym studiem budującym gry a ministudiem z segmentu indie polega na tym, że w obu pracuje się zespołowo. Spośród trzech głównych „gałęzi”: technologii, interakcji i oprawy, można znać się na jednej, w porywach do dwóch, ale na wszystkich trzech? To rzadkość. Trzeba sobie pomagać.

Zasadnicza różnica polega na tym, że w zwyczajnym studiu między współpracownikami są trwałe zależności służbowe, a w ministudiu z segmentu indie – nie. To dość znacznie zmienia definicję „dobrego współpracownika”. W pierwszym roku prowadzenia ministudia odkryłem, że absolutnie najważniejszym kryterium z mojego punktu widzenia jest tempo odpowiadania na maile.

Psychopatyczne strategie

by
dominator

Kupiłem niedawno „Age of Wonders 3”, dość przeciętną grę strategiczną, która udaje, że jest o walce dobra ze złem, ale tak naprawdę jest o podbojach. Jeszcze się w nią nie wgryzłem porządnie, ale już zdążyłem doznać straszliwego rozdźwięku między tym, jak gra posługuje się słowami „dobro” i „zło”, a tym, co faktycznie się w niej dzieje.

Zacząłem się nad tym zastanawiać i doszedłem do wniosku, że od dłuższego czasu brakuje mi gier strategicznych, które nie byłyby psychopatyczne.

Ludzie i postacie

by
samotnosc

Ostatnio dużo myślę o odpowiedzialności człowieka wobec bliźniego, zwłaszcza w okolicznościach wymagających wzajemnego zaufania. Znalazłem się w sytuacji, w której zaufanie pewnych osób zostało, w ich własnej ocenie, dalece nadużyte, a ja nie całkiem wiedziałem, jak się zachować.

Bez trudu wyobrażam sobie, że z podobną sytuacją mógłbym zetknąć się w mojej działalności zawodowej – czy to w miejscu pracy, czy to w kontaktach z odbiorcami. Gdyby tak się stało, czułbym się zobowiązany do pewnych działań. Wykonując je chciałbym spotkać się ze zrozumieniem. Miałbym też pewne oczekiwania wobec mojego otoczenia.

Wszyscy jesteśmy szaleni

by
nie_ten_klocek

Pracowałem kiedyś z człowiekiem pod pewnymi względami podobnym do mnie. Obaj głośno wyrażaliśmy niezadowolenie z postępów prac nad grą. Obaj otwarcie narzekaliśmy na szefa studia. Obaj odgrażaliśmy się, że odejdziemy.

Nie żyliśmy w zgodzie: gdy przyszło co do czego, ja faktycznie odszedłem, a kolega, mimo niezadowolenia, okopał się na swoim stanowisku. Obaj uważaliśmy, że ten drugi jest głupi i obaj mieliśmy rację. Wpadliśmy w tę samą pułapkę.